Albo Hegel, albo Kierkegaard – tak mógłby brzmieć temat prezentowanej tu pracy.Bowiem filozofowie ci reprezentują dwie z jakoby wykluczających się możliwości filozoficzno-teologicznego myślenia.Mianowicie systemowego i egzystencjalnego.Oczywiście, wybór jednej z nich nie musi od razu prowadzić do kontrowersji.
Gdzie kupić książkę, ebook, audiobook?
Epub, Mobi, PDF, MP3
Przykro nam, ale dla tego produktu nie znaleźliśmy żadnej ofery
Albo Hegel, albo Kierkegaard – tak mógłby brzmieć temat prezentowanej tu pracy. Bowiem filozofowie ci reprezentują dwie z jakoby wykluczających się możliwości filozoficzno-teologicznego myślenia. Mianowicie systemowego i egzystencjalnego. Oczywiście, wybór jednej z nich nie musi od razu prowadzić do kontrowersji. Zważywszy, że można opowiedzieć się, w zależności od indywidualnych preferencji, za jedną lub drugą możliwością. Otóż kontrowersja ma miejsce wtedy, gdy jedna z opcji zostanie uznana za lepszą. Na przykład dlatego, że jest lepiej umotywowana, usystematyzowana, że widoczne są jej pozytywne rezultaty. Stąd „albo-albo” wyraża nie tylko dwa odmienne style myślenia, lecz także oznacza ich rywalizację o miano wiarygodnego. Na tym właśnie będzie polegać istota omawianej w tej pracy kontrowersji: na próbie rozstrzygnięcia, który z prezentowanych filozofów dał bardziej spójny i rzetelny wyraz swoim poglądom, oddał istotę tego, co rzeczywiste bądź egzystencjalne. Przy czym ważne będzie to, by pamiętać, że każda próba zakończenia owej kontrowersji tylko ją spotęguje i wyznaczy nowe obszary dociekań. Dzieje się tak dlatego, że chociaż filozofowie argumentują, to nie przekonują siebie nawzajem. Przeciwnie, kontrowersje narastają, a konsensus nie wydaje się możliwy i nierzadko przybiera formę zjadliwej satyry, jak miało to miejsce w kierkegaardowskiej krytyce Hegla. Ponadto należy mieć na uwadze, że kontrowersja nie służy temu, by przekonać przeciwnika do stanowiska, które akurat sami reprezentujemy, a tym bardziej nie temu, by móc przekonać do swojego stanowiska potencjalnych czytelników. Idzie raczej o to, że zarówno Hegel, jak i Kierkegaard w swej filozoficzno-teologicznej refleksji zawarli „coś”, o czym myśleli: iż każdy powinien to wiedzieć, co więcej, że wszyscy powinni się z tym zgodzić. Jakby nie patrzeć, to napięcie, pomiędzy dwoma tak odmiennymi punktami widzenia na Boga, człowieka, sprawy świata, jest tak naprawdę filozofii i teologii potrzebne. Nie idzie tu przecież o argument siły, tylko o ścieranie się postaw, poglądów, o ich „znoszenie”, jak powiedziałby Hegel, wreszcie – co dotyczy tej pracy – o systematyczną refleksję nad owymi „racjami niezgody”, jakie występują między Heglem i Kierkegaardem, czyli między systematykiem i egzystencjalistą. Przy czym siła każdej z analizowanych w tej rozprawie postaw zyskuje więcej w trakcie ich wzajemnej konfrontacji, ostatecznie zmierzającej do apologii systemu Hegla. Chociaż mogłoby się zdawać, że to właśnie Kierkegaard odniesie zwycięstwo w tym sporze, choćby dlatego, że jego bunt, jak i atak, nastąpił po śmierci niemieckiego myśliciela, który przecież nie mógł się już bronić. Tym samym przeprowadzona w tej rozprawie analityczna rekonstrukcja stylu myślenia, wyłaniającego się z pisemnego stanowiska obydwu filozofów, wyraźnie wskazuje na nieuniknioną kontrowersję. Kontrowersję, której głównym przedmiotem będzie spór o to, który z filozofów zbliżył się najbardziej do istoty tego, co rzeczywiste, tego, co stało się przedmiotem jego osobistych dociekań i pasji. Mówiąc wprost, która z rzeczonych postaw jest bliższa prawdy, jakkolwiek rozumianej „całości”.