Festiwal
Trumna nie lubi stać pusta
Wydawca: Lira
Opowieści o miłości, śmierci i Polsce Ludowej
Gdy jesteśmy młodzi, targają nami miłość, nienawiść, czasem własna głupota, a czasem wiatr historii.Andrzej Dziurawiec – niedoszły hipis, do szaleństwa zakochany poeta, który „pośmiertnie” przeszedł do bieszczadzkiej legendy, udowadnia, że we wszystkich czasach młodość jest taka sama.Bawi, zaskakuje poczuciem humoru, mnogością odniesień do kultury i popkultury, nostalgią, a nade wszystko prawdą o tym, jacy tak naprawdę wszyscy jesteśmy.
Opowieści o historii rodziny, dzieciństwie, dorastaniu, dojrzewaniu są pełne obserwacji naszej rzeczywistości. Zachwycają uczuciowością, prawdą i autoironią.
Gdzie kupić: ebook, audiobook
Epub, Mobi, PDF, MP3
Opowieści o miłości, śmierci i Polsce Ludowej
Gdy jesteśmy młodzi, targają nami miłość, nienawiść, czasem własna głupota, a czasem wiatr historii. Andrzej Dziurawiec – niedoszły hipis, do szaleństwa zakochany poeta, który „pośmiertnie” przeszedł do bieszczadzkiej legendy, udowadnia, że we wszystkich czasach młodość jest taka sama. Bawi, zaskakuje poczuciem humoru, mnogością odniesień do kultury i popkultury, nostalgią, a nade wszystko prawdą o tym, jacy tak naprawdę wszyscy jesteśmy.
Opowieści o historii rodziny, dzieciństwie, dorastaniu, dojrzewaniu są pełne obserwacji naszej rzeczywistości. Zachwycają uczuciowością, prawdą i autoironią. Wzruszą tych, którzy chcą powspominać, rozbawią tych, którzy nie wiedzą, jak to jest szaleć bez Internetu i elektroniki w kieszeni.
„Ale to jest dobre! Chyba się nie oderwę do nocy i będę zły, że koniec. Gratuluję wszystkiego: narratora, dowcipu i braku zbędnych słów!”
Marcin Wroński
Fragment książki:
Wujek Słomiany wieszał się zawsze w niedzielę, po mszy świętej. Konkretnie po sumie. W każdą niedzielę wujenka chodziła na sumę, a wujek zabierał z kuchni taboret i szedł na strych. Przerzucał sznur przez belkę, wiązał pętlę, stawał na taborecie i... No nie, nie aż tak, żeby zaraz ten taboret wykopywał spod siebie. Aż tak to wujek za tym wieszaniem nie był. Wieszanie wujka Słomianego to był cały, niezmienny rytuał. Więc stawał wujek na taborecie i czekał, aż wujenka wróci z kościoła. Wujenka wracała i oczywiście wiedziała, że wujek już tam czeka na strychu z pętlą na szyi. Wiedziała, ale
udawała, że nie wie.
Dodatkowe informacje
Komentarze i recenzje
Zaloguj się, aby dodać komentarz lub ocenę.
Brak ocen, komentarzy i recenzji.