Tak wyszło
Autor: Natalia Ginzburg
Wydawca: Filtry
Torturowany w więzieniu Leone Ginzburg tuż przed śmiercią pisał do swojej żony Natalii: „Pisz i bądź użyteczna dla innych.Dzięki własnej twórczości uwolnisz się od cierpienia, które w sobie nosisz”.To właśnie jemu Ginzburg zadedykowała napisaną w 1947 roku powieść „Tak wyszło” – mistrzowskie studium nieszczęśliwego, wzajemnie się zadręczającego małżeństwa, którą to książkę paradoksalnie otworzyła symboliczną sceną mordu.
Co doprowadziło bezimienną bohaterkę do targnięcia się na życie jej męża Alberta – człowieka, który nudził się wszystkim, „miał kalafior zamiast tyłka”, bez skrępowania sypiał z inną i nigdy nie rozmawiał z żoną o tym, co myśli?
Co doprowadziło bezimienną bohaterkę do targnięcia się na życie jej męża Alberta – człowieka, który nudził się wszystkim, „miał kalafior zamiast tyłka”, bez skrępowania sypiał z inną i nigdy nie rozmawiał z żoną o tym, co myśli? A może należałoby zapytać: co sprawiło, że młoda kobieta poślubiła mężczyznę, który napawał ją wstrętem?
Ginzburg operuje w tej powieści dojrzałym, krystalicznym stylem, który jest tak przezroczysty, że wydawać by się mogło, że nas nie dotyka. A jednak… załazi za skórę, każe się identyfikować z postaciami, sprawia, że ich dylematy nie dają nam spokoju.
„Tak wyszło” to skondensowany namysł nad ceną, jaką płacimy za bierność, samooszukiwanie się i darzenie uczuciem idei, a nie żywych ludzi.Inspirująca i oczyszczająca lektura w dobie poppsychologii i wszędobylskich pseudomentalizacji.
Ginzburg pisze jasno i precyzyjnie, a beznamiętny, zdyscyplinowany styl tej prozy jest osobliwie sprzeczny z nadrzędnym uczuciem utworu, czyli wściekłością, która początkowo tli się, aż w pewnym momencie gwałtownie wybucha. „Tak wyszło” to zwarte i metodyczne studium gniewu i zemsty. Eleganckie i zaskakujące.
Becca Rothfeld, „The Washington Post”
Ginzburg nigdy nie podnosi głosu, nigdy nie szuka efektowności, nigdy nie ocenia swoich postaci. Choć jej język posiada rytm i giętkość poezji, pozostaje oszczędny i zwięzły, podporządkowany potrzebom opowieści. Ginzburg, jak Czechow, potrafi się wycofać i pozwolić bohaterom, by sami odsłaniali własne życie, swoje słabości i moce, złudzenia i najskrytsze smutki. Rezultatem jest niemal przezroczyste pisarstwo – tak klarowne, tak bezpośrednie, tak pozornie proste, że daje czytelnikowi magiczne wrażenie poznawania świata po raz pierwszy.
Michiko Kakutani, „The New York Times”
Dodatkowe informacje
Komentarze i rencenzje
Brak ocen, komentarzy i recenzji.
Chcesz dodać komentarz lub ocenę?
Aby dodawać komentarze i oceny, musisz być zalogowany.