Dzikie poziomki
Autor: Agata Balter
Wydawca: Mamiko
Gdy zabieramy się za „Dzikie poziomki”, pojawia się przed nami słowo "smultronstället", które wprawia nas w osobliwy stan.Nie ma dobrego polskiego określenia na to słowo i chyba właśnie o to chodzi: o miejsce, którego nie da się do końca nazwać, ale które każdy intuicyjnie rozpoznaje.To wiersze o potrzebie znalezienia własnego kawałka podłogi, swojego parapetu, swoich dziesięciu minut ciszy przed resztą świata - i o tym, że to może być właśnie kwintesencja naszego przeżywania.
Autorka potrafi postawić obok siebie zachwyt i zmęczenie, bez oceniania ich i kategoryzowania na “ładne”i “brzydkie”.
Gdy zabieramy się za „Dzikie poziomki”, pojawia się przed nami słowo "smultronstället", które wprawia nas w osobliwy stan. Nie ma dobrego polskiego określenia na to słowo i chyba właśnie o to chodzi: o miejsce, którego nie da się do końca nazwać, ale które każdy intuicyjnie rozpoznaje. To wiersze o potrzebie znalezienia własnego kawałka podłogi, swojego parapetu, swoich dziesięciu minut ciszy przed resztą świata - i o tym, że to może być właśnie kwintesencja naszego przeżywania.
Autorka potrafi postawić obok siebie zachwyt i zmęczenie, bez oceniania ich i kategoryzowania na “ładne”i “brzydkie”. Lęk sąsiaduje tu z miłością, a czułość wobec siebie nie brzmi jak gotowa formułka, tylko jak coś, do czego dochodzi się powoli, czasem z oporem, nigdy raz na zawsze. Najlepiej czytać ten tom powoli, jakbyśmy przeżuwali dzikie poziomki, wygrzane w czerwcowym słońcu. Smacznego!
Dodatkowe informacje
Komentarze i rencenzje
Brak ocen, komentarzy i recenzji.
Chcesz dodać komentarz lub ocenę?
Aby dodawać komentarze i oceny, musisz być zalogowany.