Bośnia. Muzyka, kuchnia i dobrzy ludzie

Jak rozmawia mądry Bośniak z głupim Bośniakiem? Przez Skype?a. Z zagranicy. Albo inny dowcip. Rozmawia Amerykanin, Japończyk i Bośniak. – U nas znamy wyniki wyborów już dwie godziny po zamknięciu lokali ? chwali się Amerykanin. – Słabo? u nas wyniki znane są już dwie sekundy…

  • Autor: Argymir Iwicki
  • Ilość stron: 292
  • Wydawnictwo: Bernardinum
  • Numer ISBN: 978-83-8127-547-7
  • Data wydania: 2020-11-27

Jak rozmawia mądry Bośniak z głupim Bośniakiem?

Przez Skype?a. Z zagranicy.

Albo inny dowcip.

Rozmawia Amerykanin, Japończyk i Bośniak.

– U nas znamy wyniki wyborów już dwie godziny po zamknięciu lokali ? chwali się Amerykanin.

– Słabo? u nas wyniki znane są już dwie sekundy od momentu zakończenia głosowania ? stwierdza Japończyk.

– I co w tym nadzwyczajnego? W Bośni znamy je już dwa miesiące przed dniem wyborów ? zamyka rozmowę ostatni.

Bośnia to dziwny kraj. Podzielony, sklecony na siłę z trzech narodowości, z niezaleczonym ranami po wojnie, ale z problemami niewiele różniącymi się od polskich. Spadająca dzietność, potężna emigracja zarobkowa, korupcja na korupcji.

Bośnia zadziwia, bo na pierwszy rzut oka tych podziało nie widać. Jedziesz przez kraj i słyszysz ten sam język. W knajpach tak samo wszyscy wcinają ćevapy. Kawę piją hektolitrami. Rakija ? nie odróżnisz muzułmańskiej od serbskiej czy chorwackiej. Zakłady bukmacherskie ? popularne w każdym zakątku kraju. Jedno słońce na niebie latem równomiernie skwierczy na jednych i drugich. Dym z papierosów tak samo śmierdzi w Banialuce jak na sarajewskiej starówce. Wszyscy kochają golfy dwójki i wszyscy są dla ciebie życzliwi i pomocni.

To o co tu chodzi?

Może o ból i gniew wyciosany w helisie DNA, gniew sprzed wieków, nie do określenia w sferze racjonalnej? Gniew z wbudowanym zapalnikiem, który otwiera się systematycznie co kilkadziesiąt lat i każe mordować tak na ślepo, na wszelki wypadek, profilaktycznie, tylko po to, by to ciebie nie zamordowano?

Bośnię możesz potraktować wakacyjnie, śmignąć z Makarskiej i połazić dwie godziny po Mostarze, poudawać skupienie w Medjugorje, poskakać między sarajewskimi różami i zadumać się na moment nad bezmyślnością wojny.

– Takie coś pod koniec XX wieku! – można powiedzieć pod koniec pobytu w stolicy.

Ale czy to starczy? Czy nie trzeba wgłębić się w ludzkie historie? Czy podróżowanie nie będzie ciekawsze, gdy poznasz zwykłego człowieka, gdzieś z dala od turystycznych skupisk zaliczaczy kolejnych atrakcji z Top Ten Tripadvisora?

I to po to jest ta książka, dla poszerzenia horyzontów i nabrania optymizmu. Bo ludzie tak naprawdę są dobrzy. A Bośniacy są optymistami. Gdy sąsiad umrze na jesień, zazdroszczą mu i mówią, że przynajmniej nie będzie musiał odśnieżać podwórka w nadchodzącej zimie.

Oceny czytelników

Ta publikacja nie ma jeszcze ocen.

Dodaj pierwszą recenzję “Bośnia. Muzyka, kuchnia i dobrzy ludzie”

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *